Strona główna

O mnie

Dyplom mistrzowski

Dziesięciu z tysiąca

Wyróżnienie Uzdrawiacza

Najczęściej zadawane pytania

Kontakt

Harmonogram 2017

Artykuły

Dotyk dla zdrowia

Z pamiętnika

Najważniejsza jest nadzieja

Uzdrawianie na odległość

Wigilijny przekaz

Wigilijny przekaz 2013

Wigilijny przekaz 2015

Gwiazda targów medycyny naturalnej

Uzdrawiacz - 02. 2007

Uzdrawiacz - 08. 2011

Uzdrawiacz - 02. 2012

Uzdrawiacz - 06. 2014

Mistrzyni uzdrawiania na odległość

Honorowe Wyróżnienia 2014

Uzdrawiacz - 02. 2015

Uzdrawiacz - 06. 2015

Talizmany Uzdrowicieli

150 wybitnych

Energia pod choinkę

Po seansie 2016

Uwaga!


atychmiastowy kontakt telefoniczny ze Zdzisławą Wawrzyniak osobiście:


Indywidualny przyjazd do zainteresowanego jest możliwy po uprzednim telefonicznym uzgodnieniu miejsca oraz terminu wizyty.

Oferta adresowana jest do osób zainteresowanych indywidualnym seansem uzdrawiającym bioenergoterapeutycznym, a z różnych względów niemogących dojechać do mnie.


Najważniejsza jest nadzieja

Zdzisława Wawrzyniak z Leszna staje się coraz bardziej uznawaną uzdrowicielką. Po otrzymaniu wyróżnienia w Bydgoszczy otrzymała nominację „Uzdrawiacza" do medalu „Promień Nadziei". Dziś piszemy głównie o jej oddziaływaniu na odległość. Gdyż wielu naszych Czytelników, szczególnie obłożnie chorych, pyta nas o uzdrowicieli przesyłających energię. Jedną z takich jest właśnie terapeutka z Leszna.

Kiedy zapytałem panią Zdzisławę co jej zdaniem jest najważniejsze w zawodzie bioterapeuty, odpowiedziała mi bez wahania, że najistotniejszą rzeczą jest danie choremu nadziei na wyzdrowienie, na to, że seans bioterapeutyczny okaże się skuteczny. Na potwierdzenie swoich słów uzdrowicielka opowiedziała mi o tym przypadku:

Wczoraj pierwszy raz była u mnie pięćdziesięcioletnia kobieta. Cierpiała na raka gardła. Kiedy odwinęła opatrunek, to przeraziło mnie to tak strasznie, że rozmawiając z nią musiałam w pierwszym momencie zamknąć oczy, oczywiście delikatnie aby jej nie urazić. Ale fizycznie nie mogłam tego widoku znieść. Wyglądało to mniej więcej tak, jakby tej pani ktoś podciął gardło, a czerwona rura od pokarmów wystawała jej z szyi, ponieważ nie było tam nawet ciała, które mogło przykryć ten makabryczny widok. Pozostała część szyi była okropnie zaogniona. a do tego dochodził nieznośny odór. Ta pani straciła już niemal mowę, a kiedy kaszlała, wydzielina z płuc wydobywała się jej z tej rury, a nie z ust.

Przez cały czas seansu uzdrawiającego starałam się z całej siły panować nad uczuciami, aby w żaden sposób nie urazić mojej pacjentki. Był to niewątpliwie najcięższy przypadek z jakim się w życiu spotkałam. Ale przez to doświadczenie zrozumiałam, że jestem innym ogromnie potrzebna, aby dać im nadzieję i szansę na wyzdrowienie.

Oddziaływałam na tę biedną kobietę około godziny, a gdy zabieg dobiegł do końca, chrapliwym szeptem i ruchem warg chora poinformowała mnie, iż wierzy w to, że jej pomogę i że z całego serca tego pragnie. Rzeczywiście zrobię wszystko co będę mogła, ale jeszcze dzisiaj nie mogę po tym seansie dojść do siebie.

POMOCNA PRZY BEZPŁODNOŚCI

Zdzisława Wawrzyniak znana jest jako uzdrowicielka, której oddziaływanie skutecznie pomaga małżeństwom nie mogącym z jakichś powodów mieć dzieci. Niezwykle często zdarzało się, że zrozpaczeni małżonkowie, mimo wieloletnich prób, mimo terapii u najlepszych specjalistów, pozostawali bezdzietni. A kiedy przypadkiem trafiali do uzdrowicielki z Leszna, ich marzenie nareszcie się urzeczywistniło.

Byliśmy małżeństwem od trzech lat, ale mimo tego, że nie mogłam zajść w ciążę – opowiada 27-letnia Danuta, obawialiśmy się. że ja albo mój mąż jesteśmy bezpłodni. Nasze obawy potwierdzili lekarze, którzy wykryli u mnie jakieś wewnętrzne zmiany. Diagnoza brzmiała: „Nigdy nie zajdzie pani w ciążę". Nie muszę mówić, jak bardzo zabolał nas ten werdykt. Byliśmy zdruzgotani, zastanawialiśmy się nad adopcją. Wtedy przeczytałam w gazecie artykuł o pani Zdzisławie Wawrzyniak, uzdrowicielce z Leszna. Jedna z jej pacjentek napisała list do redakcji i tej gazety, w którym dziękowała bioterapeutce za uzdrowienie jej z bezpłodności. W chwili gdy to czytałam. ogarnęło mnie nagle jakieś przeczucie. Musimy spróbować! - powiedziałam sobie i po rozmowie z mężem wysłaliśmy do pani Zdzisławy nasze zdjęcie ślubne. Bioterapeutka odpisała nam, że zrobi wszystko co w jej mocy, aby nam pomóc. Jakież było nasze szczęście, kiedy w lutym tego roku dowiedzieliśmy się. że będziemy rodzicami. W październiku przyjdzie na świat dziecko, a zawdzięczamy to pani Zdzisławie Wawrzyniak.

UZDRAWIA NA ODLEGŁOŚĆ

Bioterapeutka z Leszna uzdrawia nie tylko podczas bezpośredniego kontaktu z chorym. Posiada ona również rzadką umiejętność oddziaływania na pacjenta gdy dzieli ich duża odległość. - Nie ma dla mnie dużego znaczenia, czy pacjent siedzi w moim gabinecie, czy też jest oddalony o wiele kilometrów. Bezpośrednia styczność nie jest tutaj konieczna - twierdzi Wawrzyniak. - Uzdrawianie na odległość jest tak samo skuteczne, jak tradycyjny seans bioterapeutyczny, potrzebuje da niego tylko zdjęcia chorego. Często zdarzało się, że pacjent, którego uzdrawiałam, leżał w szpitalu w jakimś innym odległym mieście, a jednak podczas przekazu energii reagował tak samo, jakby był tuż koło mnie. Pomogłam w ten sposób już wielu osobom.

Jedną z nich był półtoraroczny Piotruś, który w bardzo ciężkim stanie leżał na oddziale dziecięcym szpitala w Jaśle. Ordynator stwierdził u niego silne zapalenie płuc ze zmianami w lewej części. Dziecko miało ostre biegunki i wymioty przez kilka dni, było słabe i wycieńczone, cały czas podłączone do kroplówki. Zdjęcie wraz z opisem choroby przesłała do Zdzisławy Wawrzyniak babcia Piotrusia i od tego czasu stan chorego dziecka zaczął nagle polepszać się z dnia na dzień. Chłopczyk odzyskiwał siły, zapalenie płuc minęło i po tygodniu Piotruś był już w domu. Obecnie czuje się bardzo dobrze, minęły wszystkie objawy choroby.

UNIKNĘŁA OPERACJI

Po badaniu USG w kwietniu tego roku stwierdzono u mnie w lewej piersi torbiel znacznych rozmiarów - zwierza się pani Teresa S. z Wolsztyna. - Lekarz stwierdził, że narośl jest już tak duża, że wymaga chirurgicznego wycięcia. Wyznaczono mi termin operacji, który przypadał na koniec czerwca. Ja jednak nie chciałam się na to zgodzić. Bałam się zabiegu, w mojej rodzinie zdarzył się bowiem przypadek błędu chirurgicznego, który miał tragiczne następstwa. Postanowiłam skorzystać z pomocy bioterapeuty. Nie przypadkiem mój wybór padł na panią Zdzisławę Wawrzyniak, gdyż pomogła ona już kiedyś pozbyć się mojemu mężowi uporczywych bólów żołądka. Na pierwszą wizytę zgłosiłam się do niej w połowie maja i już po tym spotkaniu moje samopoczucie znacznie się poprawiło. Po dwóch kolejnych zabiegach natomiast, zgłosiłam się na kontrolne badania, które nie wykazały nawet śladu żadnej torbieli. Byłam bardzo zdumiona, ale jeszcze bardziej zdumiony był lekarz, który nakazał powtórzenia badania. A gdy te również przyniosły wynik negatywny, powiedział, że z czymś takim się jeszcze nie spotkał i że jest to prawdziwy cud. Dzięki pani Zdzisławie odzyskałam zdrowie i uniknęłam poważnej operacji.

 

Bioenergoterapeutka

 


"Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać."

Jan Paweł II (Karol Wojtyła)


"Niech żywi nie tracą nadziei."

Juliusz Słowacki


"Jak długo istnieje życie, tak długo istnieć będzie nadzieja."

Teokryt